LUANG PRABANG

O powitaniu nowego roku w laotańskim wydaniu, czyli mokro, mokrzej, najmokrzej! Oraz o weryfikacji stereotypów w podróży i trochę o prawdzie blogowania vs rzeczywistości.

Kitty R.

Kicia R. kontynuuje rzeczną tułaczkę przez Laos, czyli spływa do kolejnego, niewielkiego miasteczka - Nong Khiaw. Wszystko to dzieje się wciąż w doborowym towarzystwie Y. i L., nieustannie cudownych ludzi, z którymi czas płynie leniwie, bez towarzyskich przymusów czy zbędnych small talków. Zwracają się do siebie nawzajem per Pumpkin, z racji wielopólnego uwielbienia dla lokalnej, domowej zupy z dyni. Sir Last zagaduje kelnerkę: ‘Przepraszam, a sajgonki po laotańsku to, co to znaczy?